Estetyka zamiast kompetencji

1/7

Trafiłam niedawno na zdanie, które jakiś czas temu sobie zapisałam: „Widoczność kobiet w przestrzeni publicznej jest filtrowana przez estetykę, a nie kompetencje.” I przyznam, że najpierw pomyślałam: „chwila, Marta, przecież na Style&Story zawsze podkreślasz, że wizerunek ma znaczenie”. Nie raz mówiłam, że jesteśmy wzrokowcami, a pierwsze wrażenie jest nie do przecenienia. I tak, na Style&Story pracujemy nad wizerunkiem, nad wizualnymi wyróżnikami, które mają wspierać autentyczność. To nie jest sprzeczność, bo wizerunek, czyli ta estetyka, jest pewnym elementem komunikacji. A jednocześnie przyznaję – ta refleksja była mocnym zderzeniem. Bo jeśli estetyka filtruje widoczność, to łatwo popaść w pułapkę powierzchowności. I tu wchodzi ta druga myśl.

Skoro tak jest, nie walczmy z rzeczywistością. Estetyka nie musi być wydmuszką. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy staje się pustym opakowaniem bez treści. Natomiast jeśli potraktujemy ją jako świadome narzędzie, to zyskujemy przewagę. Estetyka może podkreślać nasze wartości, naszą merytorykę, ale tylko wtedy, gdy jest spójna z tym, kim jesteśmy i co sobą reprezentujemy.

I tu przechodzimy do kluczowej roli estetyki: to język komunikacji. Tak jak słowa, tak i wizualna strona może opowiadać historię, mówić o naszych wartościach, kompetencjach, autentyczności. Ważne, by ten język nie był przypadkowy; ma być spójny z tym, kim jesteś. Wtedy estetyka nie przyćmiewa treści, a wzmacnia ją, stając się Twoim językiem.

Write Comment...

Name

Email